Geneza:
Zaczęło się od pomysłu żeby zrzucić kilka kilogramów. Najlepszym specjalistą jakiego spotkałem w dziedzinie poprawiania wyglądu zewnętrznego (bez użycia skalpela) jest zdecydowanie Marcin Jabłoński. Z jego pomocą łatwo zamienić tak popularny w dzisiejszych czasach brzuch w stylu bojler, na dawno zapomniany kaloryfer. Poza odchudzaniem Marcin zajmuje się przygotowaniem zawodników do zdobywania medali w kulturystyce i fitness. Daniel Straszewski, którego widzicie na zdjęciach poniżej, trenuje od jakiegoś czasu pod okiem Marcina. Ponieważ osiąga coraz lepsze wyniki w tym sporcie, więc Marcin poprosił mnie o utrwalenie jego „formy”. Byłem przekonany, że skończy się na kilku banalnych ujęciach, dobrze zbudowanego faceta, na neutralnym tle. Muszę przyznać, że mocno się pomyliłem. Chłopaki bardzo zaangażowali się w tą sesję. Wymyśliliśmy stylizację inspirowaną filmem „300″ (no może odjechaliśmy nieco w stronę innych wariacji na temat, ale inspiracją zdecydowanie był film).
Fakty:
Spotkaliśmy się rano w studio. Daniel przygotowywał się do sesji już od tygodnia: odwadnianie organizmu, ścisła dieta, odpowiednie treningi, naprawdę niesamowite poświęcenie. Wynajęliśmy odpowiednie gadżety i stroje. Ponieważ sesja miała być mroczna, nawiązująca do klimatu filmu, więc zdecydowałem się na użycie czarnego tła i zwykłych nieoheblowanych desek, które miały być drobnym akcentem, wyłaniającym się gdzieś z mroku. O stylizację modela zadbał Marcin, który naprawdę świetnie spisuje się w tej roli. Chłopaki są przyzwyczajeni do ciężkiej pracy, do wszystkiego podchodzą bardzo poważnie i to co robią, starają się robić jak najlepiej. Nie było mowy o marudzeniu, robiliśmy dużo dubli, Daniel spinał się ciągle, a przypominam że był mocno odwodniony (spodziewałem się, że może skończyć się to jakimś omdleniem). Balansowaliśmy na bardzo cienkiej granicy wytrzymałości ludzkiego organizmu. Nie znam ani jednej modelki gotowej do takiego poświecenia, z taką cierpliwością i wytrzymałością. To była dla mnie absolutnie nowa, mordercza forma pozowania…
Make-up’em miała zająć się mistrzyni smyrania pędzlem – Agnieszka Rudzińska. Niestety Aga dotarła do Nas z gorączką 39st. i nie była zdolna do pracy. Na szczęście u facetów nie wiele trzeba poprawiać ;) więc daliśmy sobie jakoś radę, a Aga maznęła tylko oczy czarną kreską. Plan oświetlałem ostrym światłem z garnków. Zdecydowane cienie i mocne światła pasowały mi do estetyki tego obrazu, jednocześnie podkreślając muskularną sylwetkę Daniela. Jeśli chodzi o kierunek świecenia to zwykle balansowałem gdzieś między Rembrantem, a światłem spiralnym.
Dla onanistów sprzętowych:
Canon 5d Mark II
Canon EF 70-200 mm f/4L USM
Canon EF 17-40 mm f/4L USM
Lampy Bowens GEMINI 500 PRO ESPIRIT






















